Na parterze w oknie

Pustym po jej twarzy
Zamieszka?a dzi? samotno??
Wczesnym rankiem my?a twarz
A wieczorem co? czyta?a
Niby nic nadzwyczajnego nie ma w tym
A przyzwyczajenie
Dnia ka?dego ?piewa nam
Ko?ysank? a ty mówisz ?e
Nigdy si? nie spó?nisz
Tylko inni si? spó?niaj?
Przez otwarte okno bia?y motyl wpad?
Krótki sen
Ma?ych drzew
Niebo p?ynie dalej
Mo?e gdzie?
Ona
Na ten sam patrzy zmierzch
Krótki sen
Ma?ych drzew
Niebo p?ynie dalej
Pewnie gdzie? kiedy?
Znowu si? spotkacie


Ona tak

Tak niezwykle sz?a
Nosi?a d?ugi l?ni?cy p?aszcz
O jednym cho?
Poca?unku w usta
Pewnie sam marzy?e? raz
Rzeczy pi?kne bez
Zdziwienia nie potrafi? si?

Obej?? bo
Natura ich
Taka ju? jest
Je?li ludzka samotno??
Nieludzk? urod? ma
Samotno?ci? zwyk?? jest

Tyle ju?
Masz do?wiadcze? i
Nawet ma?ej cz??ci ich
Innym
Nie mo?esz odda? nie
Wci?? te same b??dy