Ona tak

Tak niezwykle sz?a
Nosi?a d?ugi l?ni?cy p?aszcz
O jednym cho?
Poca?unku w usta
Pewnie sam marzy?e? raz
Rzeczy pi?kne bez
Zdziwienia nie potrafi? si?

Obej?? bo
Natura ich
Taka ju? jest
Je?li ludzka samotno??
Nieludzk? urod? ma
Samotno?ci? zwyk?? jest

Tyle ju?
Masz do?wiadcze? i
Nawet ma?ej cz??ci ich
Innym
Nie mo?esz odda? nie
Wci?? te same b??dy


Znowu si? rozstaje z moimi ?zami 

Jak balon co zrzuca kolejny ci??ki worek
Unosz? si? w stron? sufitu
Z góry patrz? na moje cia?o
Nie powiem nie powiem
Niez?e, lecz blade
Blade i mizerne
Mizerne i blade
Tyle si? ostatnio wydarzy?o

Wypad?y z niego wczoraj urywane d?wi?ki
Potem bardzo smutne chodzi?y bez celu
Czu?o si? jak pies, którego pan zostawi? samotnie w lesie
Znowu si? rozstaje z moimi ?zami
Jak balon co zrzuca kolejny ci??ki worek
Nic nie mog?
Normalnie nic nie mog?

W oddali co? ja?nieje
Wszystkiemu w brew
U?miecha si?

Czasem my?l? sobie mo?liwe, ?e
Gdyby mi?o?ci w?o?y? okulary
Nigdy nie byliby?my zakochani
Znowu si? rozstaje z moimi ?zami
Na 1 2 3 4 znikaj? wszystkie szmery

Gdy na powierzchnie wype?zn? ju?
Wszystkie nasze tajemnice
Wtedy na drobniutkie kawa?ki
Rozpadamy si?
Niektórzy odchodz? wtedy bez s?owa
A inni wracaj? i znów tworz? form?
I znów tworz? form?
I to chyba dobrze

Na powierzchni s?o?ce
A ty pisz
Pisz, pisz i dalej id?
Ciszej nic nie mów, bo mnie rozpraszasz
Ale czyj to g?os?
To ja twój anio? – b?dzie dobrze
?miejesz si?? – i o to chodzi
1 2 3 4 znikaj? wszystkie szmery
Wiec wracam znów w swoje cia?o
Ja wiem, ?e wiesz
I ty wiesz, ?e wiem
Ja wiem, ?e wiesz

W oddali co? ja?nieje
Wszystkiemu wbrew
U?miecha si?

Najtrudniej jest
Gdy budz? si?
Najtrudniej jest
Gdy znów budz? si?
Najtrudniej jest
Gdy budz? si?
Najtrudniej jest

W oddali co? ja?nieje
Wszystkiemu wbrew
U?miecha si?